Najlepsze zbiory opowiadań wydane w 2020 roku zdaniem Melancholia Codzienności

 ZAGRANICZNE

"Nowele i opowiadania" Herman Melville - PIW

Historie wybitnego amerykańskiego prozaika mają charakter alegoryczny, wyrażają swoje idee raczej w formie przypowieści, a nie jako ekspozycje. Melville często przedstawia uwagi za pomocą emblematycznych symboli, takich jak ściany czy klaun. W swoich opowiadaniach, podobnie jak w powieściach, Melville podkreśla subiektywność, względność i niejednoznaczność. Różne postacie patrzą na tę samą sytuację z odmiennych perspektyw, brakuje za to wszechwiedzącej siły, która mogłaby rozwiązać wynikający z tego konflikt. Rzeczywistość nie jest statyczna i absolutna, ale zmienna i względna; ostateczna prawda, jeśli w ogóle istnieje, jest nieosiągalna.


"Opowiadania" Katherine Mansfield - Officyna

„Opowiadania” są już kolejną książką autorki wydaną po polsku. Wcześniej jej twórczości bacznie przyglądał się Czytelnik, który w latach 50., 60. 70. i 80. Opublikował między innymi „Upojenie i inne opowiadania”, „Listy” czy „Dziennik”. W każdej z jej prac widać te same walory. Mansfield interesują ludzie, mniej wątki. Literatura nie jest dla niej grą w szachy, które można dowolnie kreować na podstawie wymyślonych zdarzeń i układać podług dobrze skomponowanego szablonu. Posiada imponującą zdolność wydobywania piękna i witalności z dowolnego tematu, bez względu na to, jak przyziemna lub trudna może ona być. Potrafi od pierwszych zdań zbudować napięcie, by później zgrabnie je modelować i przy pomocy szczegółów (aloesu, małej lampki, gwoździa) zaznaczać ledwie wyczuwalne zmiany nastrojów. Mansfield nakreśla chwile ulotne i krótkotrwałe – impresje, niewiele znaczące myśli i odczucia. To z nich wyłania się prawda o człowieku. Niezależnie czy bohaterem jest dziecko, śpiewaczka kontraltem czy nieśmiały adorator, w każdym z nich dostrzegamy indywidualność, wszyscy są niedoskonali ale ważni. Jak napisał kiedyś o jej prozie Andrzej Bobkowski „niby nic, a jest w tym wszystko. Coś zupełnie nieuchwytnego”. Miał całkowitą rację.


"Na obcej ziemi" Izrael Jehoszua Singer - Fame Art

„Na obcej ziemi” prezentuje całą paletę postaci żydowskich. W różnych opowiadaniach pojawiają się: zamożny antykwariusz z Warszawy, mełamed, szynkarz z małego miasteczka, rzezak, rosyjscy chłopi, żydowscy kupcy, żołnierze, samotne dziewczęta, czekające całymi dniami na spełnienie ich marzeń, osoby chore, czekające na śmierć, prostytutki czy sieroty zaniedbane przez rodzinę. Ta różnorodność charakterów, świetnie kontrastuje ze stałością problemów, z jakimi się spotykają. Singer mówi o braku tolerancji na nowość, o przemocy, zarówno tej rodzinnej, jak i przenoszonej przez pokolenia, o zdziczeniu człowieka, pod wpływem otoczenia, o oddawaniu się uciechom kosztem innych osób, wreszcie o fanatyzmie i naiwności. To świat bez przyszłości, całkowicie zdeterminowany przez ślepą tradycję. Opowiadania Singera to nie jest kolejny nostalgiczny pejzaż wspomnień, ukazujący świat wschodnioerupejskich Żydów. To wyraźna i dosadna krytyka minionej rzeczywistości, boleśnie obnażająca jej najgorszą stronę. Jedna wielka historia, zawarta w kilku małych tekstach, całkowicie pozbawionych moralizatorstwa. Wielka literatura.

 

"Gorzki świat" Josef Škvorecki - Czarne

Pisarstwo Škvoreckiego zebrane w tomie „Gorzki Świat” stara się wydobywać heterogeniczność i wielowarstwowość epoki, w której żył autor. Przy użyciu świeżego, opartego na sarkazmie i ironii języka, podkreśla jej tempo, skłonność do nagłych cięć i zrywów, także relację między przeszłością a teraźniejszością. Lektura zbioru opowiadań, jest nie tylko świetną rozrywką, ale też lustrem minionej rzeczywistości, w którym współczesny człowiek może się przejrzeć i dostrzec tam przestrzeń z wyostrzonymi konturami. Jest to świat pełen deficytów i zagubienia, ale jednocześnie w jakimś sensie piękny. „Gorzki świat” to piekielnie dobra rzecz, nasiąknięta czeską duszą i mądrością dawnych mistrzów słowa.

 

"Mapa Anny" Marek Šindelka - Afera

Autor ciągle poszukuje, zadaje niewygodne pytania, wkurza się na różne kwestie, zestawia ze sobą cielesność i duchowość i na tej podstawie eksploruje niezbadane rejony ludzkiego umysłu. Najbardziej w „Mapie Anny” przekonuje mnie jednak innego typu poszukiwanie – badanie nowych funkcji dla słów. To dzięki niemu miejsce przeznaczone dla prozy, uchyla drzwi na nieoczywiste porównania, metafory i lirykę. Dzięki niemu także, od tekstu nie sposób się oderwać. Jest trochę jak na morzu. Przeciętne książki rozpatrywać można jako spokój, błogie oczekiwanie na coś, co nigdy nie nadejdzie. Dopiero wzburzenie konstrukcją wywołane silnymi podmuchami i falami pobudza człowieka do działania. W wypadku tej książki – do konfrontowania banalności własnego słownictwa z pięknem i konkretem Šindelki. I takie właśnie wzburzenie posadami czytelniczego komfortu bardzo cenię. Szczególnie jeśli obok niego, toczy się indywidualna, pełna melancholii i niedopowiedzeń opowieść o wszystkim tym, co trapi także mnie.

 

"Sarajewskie Marlboro" Miljenko Jergović - Sedno

Cała książka utkana jest ze spokojnych, często wręcz błahych doświadczeń, które nie wyróżniają się spośród innych elementów codzienności. Są tu wątki odwiedzin rodziny, grania w piłkę nożną, picia dżinu, wędkowania i wielu innych. Gdzieś obok nich pojawiają się także: wybuchy bomb, granatów trafiających w kościół, świst przelatujących kul snajperskich. Z biegiem czasu te niewielkie dopełnienia wojennego krajobrazu, nabierają znaczenia, ale nie jako akt ludobójstwa, lecz początek czegoś nowego („. Istotnym wątkiem książki pozostaje wielonarodowość Sarajewa, ale także emigracja. Przedstawione myśli osób, które w trosce o swoje zdrowie uciekli z pogrążonego w walkach miasta są bardzo sugestywne. Wyziera z nich osobista perspektywa, w której uchodźcy muszą borykać się z ciągłym niezrozumieniem. Można czytać „Sarajewskie Marlboro” na wiele sposobów. Jako mroczną pocztówkę dawnych dni, sposób radzenia sobie z traumą, opowieści o ludziach i relacjach. Można doszukiwać się wątków autobiograficznych autora (chociażby związku z dziadkami). Każdy z poziomów odczytań będzie co najmniej satysfakcjonujący, bo Jergović potrafi łączyć wątki, a przede wszystkim rozumie organizację opowiadania jako gatunku literackiego. Wie jak sformułować ciekawe pierwsze zdanie, co przemilczeć, gdzie postawić kropkę. To bardzo dobra, póki co niezauważona w Polsce książka. 

 

"Syn Jezusa" - Denis Johnson - Karakter

Autor tworzy krótkie i proste zdania. Dużo u niego dialogów, ale tym co najbardziej wyróżnia go spośród grona innych pisarzy, jest umiejętność konstruowania idiolektów. Na tym fundamencie kreuje sugestywne sceny i portrety ludzkie. Johnson, podobnie jak Flannery O’Connor, z której zbiorem opowiadań „Ocalisz życie, może swoje własne”, „Syn Jezusa” dość mocno mi się kojarzy, nie akceptuje języka literackiego. Ten uważa za martwy i pusty. Co innego subkody językowe czy argot, reprezentujące tak istotny dla niego antyestetyzm. Taka literatura żyje, promienieje prawdziwym znaczeniem i sensem. Tłucze w nas, jak w tarczę strzelniczą. Trudno nie odczuwać po lekturze jakiegoś potargania. Johnson głęboko wierzy, że prawdziwe katharsis odnaleźć mogą przede wszystkim zranione dusze, a źródłem realnego objawienia jest bagno codzienności. To jeden z tych niepodległych głosów, które w autorskim stylu zabierają nam nadzieję w sens życia, jakie prowadzimy. O ile bardziej cenię taki szept, niż przesycony powtórzeniami i błahością krzyk jego sławnego rówieśnika z Japonii.


"Wieczór w raju" Lucia Berlin - W.A.B.

„Piszę, aby naprawić rzeczywistość” – powiedziała kiedyś Berlin studentom, którzy przeprowadzali z nią wywiad. I to właśnie robiła, a „Wieczór w raju” jest tu klasycznym przykładem. To, co często opisuje się jako malownicze i marzycielskie, jest w jej realnym świecie odrażające i toksyczne. Ta sprzeczność powtarza się w całej jej pracy, czy to w odniesieniu do uzależnienia, traumy czy innych konfliktów. Jej opowiadania często podkreślają niecodzienny urok i piękno tego, co jest szkodliwe lub destrukcyjne. Zadziwiające, że ta niezależna kobieta, która w każdym momencie podkreślała swoją indywidualność i pogardę dla układności, zmarła w dniu własnych urodzin. Jakby los chciał spłatać jej jeszcze jednego psikusa. Niezależnie od wyroków opatrzności, „Wieczór w raju” jest lekturą obowiązkową, jedną z gwiazd tegorocznego rynku wydawniczego w Polsce.

 

POLSKIE

"Korszakowo" Jakub Michalczenia - Korporacja Ha!art

Jakub Michalczenia w „Korszakowie” mówi o tych samych tematach, co w „Gigusiach”, ale robi to jeszcze bardziej surowo, jeszcze mocniej i dobitniej. Wybrane fragmenty, na przykład związane z pójściem w krzaczki czy do piwnicy, jeżą włosy na głowie, mimo że przecież są ukazane w sposób bardzo humorystyczny. Czytanie tej książki to trochę śmiech przez łzy. Dojmującej beznadziei i zdeterminowanej wcześniej przyszłości nie da się bowiem przykryć żartem, mimo że ci młodzi ludzie bezustannie starają się tak właśnie działać. Najbardziej boli jednak podejście dorosłych, którzy swoim brakiem zainteresowania utwierdzają w kolejnych pokoleniach taki model życia. Jak pokazuje Michalczenia, ta ich stagnacja i brak ambicji też nie wzięła się z niczego. To lektura zdecydowanie osobna, mówiąca dużo, a przede wszystkim wymykająca się szablonom relacji melancholijnych. Jej styl zachwyca, a używane, powykręcane słowa, dobrze podkreślają wrogą przestrzeń, w której dzieje się akcja. To żadne wydumane bzdety o samotności, odrzuceniu i nietolerancji. To konkretny sierpowy, który niejednego dobrze postawionego jełopa, zwaliłby z nóg. Krótkie, gęste i polifoniczne. Tu każde słowo ma swoje miejsce, a co trzecie zdanie uderza jak skórzany bicz. Język kipi energią i czarnym dowcipem, a jednocześnie jest brutalny i pełen awersji. To w nim dostrzegamy powolną agonię wyższych uczuć i ludzkich relacji. Aż chciałoby się wierzyć, że to tylko surrealizm. Taka literatura jest nam obecnie bardzo potrzebna.

 

"Talita" Paweł Huelle - Znak

Wczytując się w te niezmierzone jak mongolskie stepy opowieści, musimy być przygotowani, aby zanurzyć się w meandrycznie wijący się nurt narracji – przemyślany strumień wspomnień, dźwięków, obrazów, fantazji, fragmentami bliski dawnym arystokratycznym romansom, innym razem, nieodległy od tego, zwykło się nazywać historycznym świadectwem. Huellego można czytać na wiele sposobów. Można na przykład wybierać wyrywkowo zdania, mieszać kolejność historii, albo ‘pożreć’ ją od deski do deski za jednym posiedzeniem. Każda forma jest dobra, bo ten tekst jest przygotowany na wielu płaszczyznach. A tak potrafią komponować tylko najlepsi. 


 "Halny" Igor Jarek - Nisza

Opowiadania zamieszczone w tym zbiorze są nie tylko doskonale przemyślane, ułożone i skomponowane, ale też językowo dopracowane. Tekst dresiarski i więzienny jest u Jarka niezwykle plastyczny i rytmiczny, dzięki czemu cały utwór przypomina swoistą odę do świata polskiego elementu. Bohaterów książki nie da się nie lubić, mimo że dilują, tłuką na kwaśne jabłko, wpadają w ciągi alkoholowe – idą pod prąd współczesnemu konsumpcjonizmowi. To bardzo ożywcza, humorystyczna, ale też przygnębiający zbiór opowiadań, od której nie sposób się oderwać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recenzja "Sweetland" Michael Crummey