Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura czeska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura czeska. Pokaż wszystkie posty

Recenzja "Sudety. Raj utracony. Opowieści z czesko-niemieckiego pogranicza" autor zbiorowy

Hrabalowski humor, traumy pogranicza i krajobraz, który pamięta więcej niż ludzie. Odkryj czeską antologię opowiadań „Sudety. Raj utracony”.
Wydawca: Książkowe Klimaty

Liczba stron: 352


Oprawa: twarda
 
Tłumaczenie: Katarzyna Dudzic‑Grabińska, Kamil Czaiński, Julia Różewicz, Agata Wróbel
 
Premiera: lipiec 2026 rok

Wielka historia ma to do siebie, że lubi sprowadzać ludzi do cyfr, a skomplikowane losy pogranicza do wygodnych, jednowymiarowych haseł w podręcznikach. Zbiór opowiadań „Sudety. Raj utracony. Opowieści z czesko-niemieckiego pogranicza” robi coś dokładnie odwrotnego. Zdejmuje z czesko-niemieckiej przeszłości warstwę politycznego brązu i przywraca podmiotowość tym, którzy pod tymi dziejowymi żarnami zostali zmieleni.

Sudety przez pokolenia były przestrzenią, w której Czesi i Niemcy żyli obok siebie, dzieląc codzienne sprawy, językowe naleciałości i górski trud. Jednak wstrząsy XX wieku (od rozpadu monarchii austro-węgierskiej i narastających konfliktów narodowościowych, przez okupację i wojnę, aż po powojenne wysiedlenia) brutalnie rozerwały tę wielonarodową mozaikę. Powojenna rzeczywistość przyniosła masowe i często brutalne wysiedlenia ludności niemieckiej oraz próbę wymazania ich obecności z oficjalnej pamięci. Autorzy tomu nie szukają tanich rozliczeń ani nie próbują budować idyllicznego mitu dawnego pogranicza. Dobrze wiedzą, że przedwojenny raj nosił w sobie liczne pęknięcia – podskórne żale, narastające podziały społeczne i narodowe napięcia.

To właśnie zderzenie zwykłego człowieka z mechanizmami dziejów stanowi oś całej antologii. Twórcy pokazują, jak polityka i granice wdzierają się w prywatne życie mieszkańców: rozbijają wieloletnie przyjaźnie, stawiają dawnych kumpli po dwóch stronach barykady i doprowadzają ludzi do obłędu. Wielka historia przestaje być abstrakcyjnym procesem z podręcznika, a staje się sumą indywidualnych dramatów – trudnych wyborów matrymonialnych wbrew woli rodziny, lęku przed odrzuceniem ze względu na czeski akcent czy tragicznych powojennych losów Niemców, opowiedzianych po latach z perspektywy starego człowieka.

Siłą tego tomu jest jego narracyjna i historyczna wrażliwość. Opowiadanie „Dwa pogrzeby” Petry Klabouchovej to niezwykłe studium sudeckiego bytowania, w którym tradycja, szacunek do śmierci i surowość górskiego życia mieszają się z nieprzewidywalnością losu. Z kolei Petra Dvořáková sprawnie ukazuje czułość ukrytą w prozie dnia codziennego. Wreszcie w zamykającym tom „Sezonie na raki” Kateřina Tučkowa oddaje głos tym, których na dekady pozbawiono prawa do cierpienia. Pokazuje, jak głębokie i nieodwracalne rany pozostawiła po sobie wojenna zawierucha.

Na innym poziomie estetycznym antologia ta wpisuje się w najznamienitsze tradycje literatury Europy Środkowej, gdzie absolutna tragiczność losu nieustannie sąsiaduje z absurdem i specyficznym, podszytym czułością humorem. Czescy autorzy bezbłędnie operują hrabalowską czułością wobec prozy dnia codziennego, w której nawet kwestie cielesności, śmieszności czy sąsiedzkich małostkowości nie służą taniemu gagowi, lecz odzierają patos z wielkich narodowych narracji. Ten właściwy czeskiej prozie idiom – bliski także duchowi Jaroslava Haška czy literaturze Oty Pavla – sprawia, że traumy pogranicza wyzwalają się z ciasnego gorsetu martyrologii. Humor staje się tu pancerzem chroniącym przed rozpaczą, a swoista groteskowość codzienności ujawnia, jak bardzo polityczne podziały bywają sztuczne wobec nienaruszalnych, ziemskich rytmów życia i śmierci.

Warto również odczytywać ten tom przez pryzmat pojęcia genius loci oraz literatury małych ojczyzn, do której w polskim kontekście odsyłają chociażby prace Olgi Tokarczuk o Kotlinie Kłodzkiej, proza Andrzeja Stasiuka czy mitopoetyka powojennego przesiedlenia u Zbigniewa Rokity. Sudety w tej antologii przestają być wyłącznie tłem – stają się samodzielnym, niemal palimpsestowym bohaterem dramatu. Krajobraz, samotne cmentarze, dziczejące sady i porzucone fundamenty funkcjonują niczym nieoficjalne archiwum, przechowujące pamięć, której zabroniono wybrzmiewać w podręcznikach.

„Sudety. Raj utracony” przypomina, że ziemia i krajobraz pamiętają znacznie więcej niż ludzie. Opuszczone sady, zarośnięte cmentarze czy fundamenty dawnych domów stają się niemymi świadkami historii, której nie da się sprowadzić do prostych kategorii winy i niewinności. To poruszająca, dojrzała proza o tym, co właściwie tracimy, gdy z danego miejsca znikają tworzący je ludzie wraz ze swoimi opowieściami.

Recenzja "Zabawa w wilka" Zuzana Říhová

Duszna i bezlitosna wiwisekcja małżeńskiego kryzysu na czeskiej prowincji. Recenzja hipnotyzującej powieści Zuzany Říhovej.
Wydawca: Afera

Liczba stron: 272


Oprawa: miękka ze skrzydełkami
 
Tłumaczenie: Dorota Dobrew
 
Premiera: czerwiec 2026 rok

Zuzana Říhová w swojej nominowanej do nagrody Magnesia Litera powieści „Zabawa w wilka” dokonuje bezwzględnej dekonstrukcji sielskiego mitu prowincji. Zamiast uzdrawiającej ucieczki na wieś, czeska autorka serwuje nam duszną, gęstą od much i upału anatomię rozpadu. To brutalna i niezwykle poetycka gra z konwencją weird fiction, horroru wiejskiego oraz mrocznej, pozbawionej niewinności baśni w duchu Angeli Carter czy literackich, niepokojących światów Daisy Johnson i Helen Oyeyemi.

Punkt wyjścia przypomina klasyczny dreszczowiec psychologiczny. Bohumil i Bohumila (moim zdaniem trafny zabieg zbliżenia imion, sugerujący, że stanowią już tylko zlewające się, uwięzione w rutynie uniwersum) wraz z niepełnosprawnym intelektualnie synem uciekają z Pragi do Podlesia – wsi położonej na samym dnie głębokiego wąwozu. Przeprowadzka ma reanimować ich związek, przeżarty zdradą i wzajemną niechęcią. Jednak ta nowa przestrzeń od początku okazuje się opresyjna. Miastowych wita lepki skwar, susza niszcząca bydło i klaustrofobiczna, wroga społeczność, która pod maską tradycyjnej gościnności realizuje własny, drapieżny plan.

Říhová buduje napięcie nie poprzez krwawe efekty, ale przez permanentne, wręcz krystaliczne oczekiwanie na nieuchronne najgorsze. Groza sączy się tu z somatycznych detali, ot chociażby z sączącej się rany na dłoni Bohumili czy z odgłosów bliżej niezidentyfikowanego stworzenia krążącego nocą wokół chałupy. Autorka bezlitośnie przepisuje strukturę baśni o Czerwonym Kapturku. Odziera ją przy tym z dziecięcej naiwności. Przypomina, że najgroźniejsze wilki nie czekają w gęstwinie leśnej – one siedzą w nas samych, w naszej potrzebie dominacji, sadyzmu i pogardzie dla słabszych. Doskonale widać to w scenie, gdy stary Sláva wyprowadza niemego chłopca do leśnej zagrody, by karmić się jego bezbronnym przerażeniem. To nie mityczny potwór jest potworem, a człowiek, który w swojej samotności decyduje się na zadawanie cierpienia innym.

Największą siłą, a zarazem barierą wejścia tej prozy jest jej polifoniczna struktura. Říhová bez ostrzeżenia żongluje perspektywami, przeskakuje między świadomościami bohaterów, wiejskich gospodarzy, a nawet samej nocy, która personifikuje lęk i drwi z Bohumila. Czas nie płynie tu linearnie. On pętli się i rwie. Ta asymetria i celowa deorientacja, wzmocniona przez gwałtowne kontrasty językowe (gdzie niemal florystyczne, poetyckie opisy natury zderzają się z ordynarnym, brutalnym językiem wsi), upodabnia książkę do gorączkowego snu, z którego nie ma dokąd uciec. Pod tym względem powieści najbliżej do tekstów grozy i niepokojących, wiejskich miniatur Samanthy Schweblin czy Mariany Enríquez. Podobnie jak wspomniane autorki, Říhová nie daje satysfakcji łatwego finału. Zostawia nas z surowym, filmowym i bolesnym obrazem ludzkiego wyobcowania.

„Zabawa w wilka” to wymagający, zmysłowy traktat o chronicznej samotności i o tym, jak łatwo w warunkach izolacji zdjąć z siebie gorset człowieczeństwa. To proza, która na długo po lekturze zostawia pod powiekami duszny, wiejski krajobraz i udowadnia, że najgroźniejszy drapieżnik to ten, który zamiast wielkich kłów używa ludzkich intencji. Rzadko kiedy spotykam tak ciekawą i niejednoznaczna powieść gatunkową.