Najlepsze książki przeczytanie w 2018 roku (poza tegorocznymi premierami)


"Przypadki inżyniera ludzkich dusz" Josef Skvorecki


Książka Skvoreckego to wybitna intelektualna rozkosz, dla wszystkich, którzy lubią odnajdywać ukryte sensy w prozie. Jest to przy tym lektura dynamiczna, żywa i napisana z jajem. Wierzę, że jest to opus magnum czeskiej literatury. Relacja, która łączy filozofię Kundery, pikantność Haszka, liryzm Pavela i sielankowy komizm Hrabala. Jest tu wszystko to, za co kochamy czeską kulturę. A jednocześnie „Przypadki inżyniera ludzkich dusz” oddają specyfikę współczesnej historii sąsiedzkiego narodu, dzięki odwołaniom do okresu wojny, okupacji, Praskiej Wiosny i wreszcie emigracji. To książka wielu opowieści, ale jednej silnej miłości. Do kraju, do swoich korzeni i spuścizny przodków. 


"Dzicy detektywi" Roberto Bolano

To niewątpliwie bardzo dobra książka, oryginalnie napisana i doskonale zmontowana. Swoje miejsce odnajdzie w niej każdy, kto ukochał twórczość Cortazara i Borgesa. Bolano stara się penetrować ludzką duszę. Zadaje mnóstwo pytań, które pozostawia bez odpowiedzi. Snuje swoją niespieszną, wielowątkową i zaskakującą narrację, nie szczędząc czytelnikowi smutku i żalu. Nagminnie stosując otwarte zakończenia, nie pozostawia złudzeń na istnienie alternatywnego, prostego i ułożonego świata. Jego literatura jest jak wizja życia, w którą wierzy: zagmatwana, nierówna, trudna, wymagająca. Każdy tu mówi swoim językiem, wyobraźnią i emocjami. Nie istnieje coś takiego jak wolność, równość i braterstwo. Jest tylko zagadka i ciągłe poszukiwania. 

"Czyto jest człowiek" Primo Levi


„Czy to jest człowiek” to przykład publikacji bardzo odważnej i potrzebnej. To świadectwo funkcjonowania ludzkiego okrucieństwa, ale także ważny dokument socjologiczny, badający procesy istnienia człowieczeństwa. To swoiste mroczne memento na temat przetrwania fizycznego, ale także duchowego, w obliczu całkowitego zatracenia wszystkiego, na czym budujemy nasze marzenia o życiu. To wstrząsająca relacja ocalałego z obozu, który nie bał mówić się o wydarzeniach haniebnych i przerażających. To opowieść o czymś niezgłębionym w swojej grozie i niewyrażonym w słowach. Wreszcie jest to też książka o odkrywaniu sensu i istoty człowieczeństwa.


"Postrzyżyny" Bohumil Hrabal


 To taka proza, którą powinno się smakować w odosobnieniu i ciszy, ale jednocześnie serwować jej fragmenty i pomysły bliskim sobie ludziom. Bo ta magiczna kraina wraz z całym tłem wydarzeń jakie się w niej dzieją, to w wykonaniu Bohumila Hrabala pełna poetyckiego piękna składnia skłaniająca do refleksji, refleksji jednak bardzo powierzchownej, która stanowi portal do przenoszenia się w czasie i miejscu, gdzie dopiero mogą zaistnieć rzeczy wielkie. Jest to powieść spod znaku słowa NIE: niebanalna, nieschematyczna, nieoczywista, nierealna, niecodzienna, nietrudna i niełatwa.




„Sybilla. Pielgrzym” mimo swoich niewielkich rozmiarów jest książką potężnych pytań i wartości. Takim rodzajem prozy, który choć wyprany z banalnych emocji, nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Tu nie chodzi o zawiłą fabułę czy zmiany tempa, tu nie ma znaczenia stylistyczna oryginalność czy lingwistyczna jakość, nie forma nurtuje pisarza, ale to co kluczowe. Lagerkvist błądzi w świecie religii, grzebie w boskim planie i co chwilę wzywa do odpowiedzi tego, który prostych recept nie daje. To tak naprawdę podróż w głąb siebie, do swojego pojmowania spraw wiecznych. Książka, która wymyka się takim pojęciom jak uniwersalizm, fabuła, linearność czy narracja.

  


"Miasteczko nietoperzy" Dario Fo


Nie bez kozery „Miasteczko nietoperzy” uznaje się w kraju Noblisty za jedno z najważniejszych dzieł tam powstałych. Takiego krajobrazu okresu młodości, nasyconego tak mocną paletą uczuć, nie powstydziłby się żaden pisarz. Dario Fo udowadnia, że przyznane mu wyróżnienia nie były przypadkowe, a w dziedzinie magicznego dziejopisarstwa, dorównał, a może nawet przeskoczył narracje Hrabala. 


 


"Wielkie nadzieje" Charles Dickens


 Autor „Olivera Twista” stworzył dzieło karykaturalne, ale przy tym niezwykle szczere i poruszające. Historia zawodu, braku wsparcia i złamanego serca młodego Pipa to relacja bardzo subtelna i na wskroś uniwersalna. Dickens mówi nam jak przebiegają zmiany w człowieku, jak rodzą się inne punkty widzenia i że każdego dosięgnie ogrom egzystencjalnych trudności i problemów. Nie oszczędza swojego bohatera, daje mu przynętę i wrzuca w wartki nurt rzeki poszarganych nadziei, w którym nic nie jest pewne i oczywiste.



4 komentarze:

  1. Znam tylko "Czy to jest człowiek" i też bardzo polecam. Nabrałam chęci na przeczytanie książki Lagerkvista. Uwielbiam skandynawską literaturę, ale tego autora jeszcze nie znam. Co za zaniedbanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam żadnej z tych książek, ale w planach mam pierwszy tytuł. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachęciłaś mnie do przeczytania "Miasteczka nietoperzy". Tego noblisty jeszcze nie znam.
    Jestem wielbicielką "Dzikich detektywów" - super, że polecasz tę niezwykle oryginalną powieść.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe publikacje. Każdą chętnie przeczytam :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Recenzja "Kurzajka" Kinga Kosińska