Recenzja „Goodbye i wybrane opowiadania” Osamu Dazai

Wydawca: Dialog

Liczba stron:  285

Oprawa: miękka

Tłumaczenie: Dariusz Latoś

Premiera:  marzec 2020 r.

„Goodbye i wybrane opowiadania” są drugim obok „Owoców wiśni” zbiorem opowiadań Osamu Dazai, wydanym w 2020 roku w Polsce. Omawiany tom przełożony został przez Dariusza Latosia, autora tłumaczeń „Kieszonkowca” Fuminori Nakamury, „Gąsienicy” Ranpo Edogawy czy „Dziewczyny z konbini” Sayaka Muraty. Profesjonalizm w przygotowaniu tekstu można tu dostrzec w każdym zdaniu, a czujne oko translatora wyłapuje nawet najdrobniejsze aluzje, do biografii autora.

Osamu Dazai zaczął pisać w wieku 24 lat. Zadebiutował „Wspomnieniami”, otwierającymi niniejszy wybór. To prawie pięćdziesięciostronicowy dokument, stanowiący właściwe wprowadzenie do najważniejszych dzieł japońskiego pisarza – „Zmierzchu” oraz „Zatracenia”. Narratorem jest młody człowiek (alter ego samego autora), który z jednej strony buduje wizerunek człowieka z wielkim talentem, z drugiej zauważa także, jak wiele w jego życiu jest przeinaczone. Omawia trudne relacje z rodzeństwem i rodzicami, przybliża swój stosunek do szkoły i znajomych, nie boi się odnosić także do swojej młodzieńczej miłości. Test stanowi zbiór małych zdarzeń dnia codziennego oraz kronikę zaniechań. Dazai miał być kimś wielkim, tak za niego postanowiono. Zamiast tego stacza się po równi pochyłej, a winy nie dopatruje w sobie, ale właśnie w wychowaniu. Jego utwór ma w sobie wiele z autoanalizy. Można dostrzec myśli i plany, które w kolejnych latach przełożyły się na konkretne zdarzenia biograficzne. W tym sensie „Wspomnienia” odnoszą się nie tylko do tego co było, ale też do tego co będzie. Warto też odnotować, że z uwagi na nikłą dojrzałość artystyczną w momencie pisania, widać tu pewne niedoskonałości warsztatowe. Ot chociażby zakończenie, pozbawione klarownej puenty czy elementu zmuszającego do refleksji.  „Wspomnienia” warto zatem znać, ale głównie z uwagi na zawartą w nich prawdę.

Kolejne opowiadania ujęte w książce nie powstawały po sobie. To wybór historii, dobrze oddających rozwój myśli i sztuki pisania Osamu Dazai. „Goodbye i wybrane opowiadania” w założeniu wydawcy miało być tomem panoramicznym, ukazującym pisarza w jego różnych wcieleniach. I to się udało. „Perły błazeństwa” to eksperyment formalny, Osiem widoków Tokio” to pocztówki z życia pełnego bólu, „Żona Villona” to jeden z niewielu przetłumaczonych na język polski utworów Dazai, w których narratorem jest kobieta, „Opowieść o psie” to z kolei zaskakująca, ironiczna metafora. Najlepszy jest jednak monolog zaprezentowany w „Naglącej skardze”. Bohaterem jest tu Judasz. Ten Judasz, którego kojarzymy z Pisma Świętego. Choć jednocześnie, jest tu Judasz zupełnie inny. Podobnie jak biblijny pierwowzór jest uczniem Jezusa. Wielbi i kocha go, ale jednocześnie nie dowierza, że stać go na uniesienia brzemienia, jakie na niego spadło. Widzi w nim potencjalną ofiarę, człowieka zbyt delikatnego do pociągnięcia za sobą ludzkości. Jego wewnętrzne wątpliwości urastają do rangi obsesji, której efektem jest zdrada. Siłą „Naglącej skargi” jest forma – skondensowana, celna, dramatyczna. To utwór najwyższej próby, podejmujący polemikę intertekstualną i nadający znanej historii nowe oblicze. Zbiór kończy opowiadanie „Goodbye”, czyli prawdziwe pożegnanie pisarza z jego czytelnikami. Rozstanie urwane, nigdy nie zamknięte. Myliłby się ten, kto spodziewałby się tu jakiegoś rozliczenia, spowiedzi czy pozostawienia spuścizny. Nic z tych rzeczy. Dazai, niczym Ernst Lubitsch, wciel się tu w rolę kreatora obrazu, który nie tylko miał śmieszyć, ale też zawierać przewrotną refleksję na temat skomplikowanych damsko-męskich relacji. Spojrzenie pisarza na elity jest niepozbawione ironii. Z lubością demaskuje ich wady i wyśmiewa ludzką naturę.

„Goodbye i wybrane opowiadania” to beletrystyka, która pokazuje nam innego Osamu Dazai. Człowieka o wielu talentach i zainteresowaniach. Umiejącego pisać nie tylko o sobie, ale też o innych postaciach, czy to rzeczywistych, czy fikcyjnych. Pokazuje też proces formowania jego osobowości jako człowieka i pisarza. To bardzo dobry portret dojrzewania artysty: od człowieka skupionego na sobie, przez zaangażowanego czytelnika dzieł kultury, aż do komentatora współczesności. Jeśli wyznacznikiem wielkości pisarza jest to, czy po kilku jego książkach doświadczanych praktycznie jednocześnie, czytelnik dalej chce poznawać jego twórczość, to Osamu Dazai należało by uznać za wirtuoza.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recenzja "Sweetland" Michael Crummey