Recenzja "Pszczoły i grom w oddali" Riku Onda

Wydawca: WUJ

Liczba stron: 464

Tłumaczenie: Katarzyna Sonnenberg

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Premiera: 20 marca 2020 r.

Riku Onda to laureatka wielu japońskich nagród literackich, między innymi Nagrody Eijiego Yoshikawy dla debiutujących autorów i Hon’ya Taishō przyznawanej przez japońskich księgarzy. Za „Pszczoły i grom w oddali” autorka otrzymała w 2017 roku Nagrodę Naoki którą wcześniej uhonorowany został na przykład wybitny Masuji Ibuse. Książka została także wydana w niszowej i jednocześnie prestiżowej Serii z Żurawiem, co samo w sobie jest znakiem jakości.

Już na samym początku uwagę czytelnika zwracają dwie kwestie – objętość oraz kod QR umieszczony na skrzydełku okładki. Oba te elementy mają zresztą kluczowe znaczenie w recepcji książki. Przeważająca część akcji rozgrywa się podczas konkursu pianistycznego w japońskim Yoshigae (nazwa jest fikcyjna). Poznajemy tam kilku głównych bohaterów. Są wśród nich zarówno członkowie jury, jak i uczestnicy. To właśnie świat tych drugich został tu rozpisany najdokładniej. Eiden Aya jest dwudziestoletnim „cudownym dzieckiem”, które pod wpływem starań koleżanki zamierza powrócić na scenę. Jej wcześniejsza przygoda zakończyła się ucieczką, spowodowaną śmiercią matki. Aya spotka podczas konkursu swojego przyjaciela z młodości - Masaru Carlosa Levi Anatole. Ten peruwiańczyk japońskiego pochodzenia, szkoli się w prestiżowej szkole pod skrzydłami wybitnego nauczyciela. Jest gotowy do odniesienia sukcesu i ma dokładny plan, jak ten cel osiągnąć. Pokrzyżować plany może mu nieokrzesany Kazama Jin. To jeden z najmłodszych uczestników, który dostał się do konkursu głównie dzięki wstawiennictwu legendy fortepianu. Jego wykonania budzą zmieszanie i niezrozumienie, bo wykraczają poza przyjęty kanon. A jednak jest w nich coś elektryzującego i pięknego. Jest też nieco starszy Takashima Akashi. Żeby przygotować się do występu, musiał ćwiczyć nocami, gdyż w ciągu dnia pracuje w sklepie muzycznym. Muzyka jest dla niego przede wszystkim elementem życia, bez którego nie potrafi istnieć. Nie chce też nic wygrywać, nikomu niczego udowadniać. Może poza samym sobą.

To właśnie sylwetki bohaterów, ich rozkręcające się z każdą stroną relacje, a także interpretacje granych utworów są siłą napędową książki. „Pszczoły i grom w oddali” oddają głos wrażliwości i delikatności, pokazują jak w różnych warunkach można odnaleźć w sobie uczucie do dźwięków. Każdy z bohaterów ma odmienne podejście do konkursuTakashima chce pokazać, że nadal potrafi poruszyć widownię, Kazama Jin chciałby odmienić system oceniania muzyki, Masaru Carlosa Levi Anatole wie jak wiele potrafi i nie może doczekać się komponowania własnych utworów, zaś Eiden Aya marzy o przeżywaniu emocji na scenie. Mimo tych różnych ambicji, sylwetki postaci są skonstruowane na podobnych fundamentach. Każdy z nich jest miły, uczciwy, przyjacielski, nieskalany żadnym pożądaniem czy błędem. Nawet postaci drugoplanowe zostały ukazane z pominięciem ludzkiego egoizmu i złości (jedynie koleżanka Masaru ze szkoły nie może w pewnym momencie pogodzić się z porażką). W ten sposób Riku Onda napisała uroczą balladę o pięknych ludziach, pozbawiając jednak swoją książkę cech autentyczności i szerokiego planu.

Jak już wspomniałem „Pszczoły i grom w oddali” są powieścią solidnej długości. I te nagromadzenie słów zaczyna w pewnym momencie dość mocno dokuczać. Dialogi stają się powtarzalne, myśli wtórne, a brak jakiegoś klarownego planu na cięcia redakcyjne, kończy się chęcią pomijania co bardziej oczywistych ustępów. Dużą część tekstu stanowią też interpretacje granych utworów przez bohaterów. Riku Onda stara się malować językiem to, co jej protagoniści wygrywają na scenie. Odwołuje się do historii i sztuki, by jak najlepiej opisać co słynni twórcy przeżywali podczas aktu tworzenia. Czytanie tych wielostronicowych omówień jest tak długo męczące, dopóki nie włączy się w tle samego utworu. Tu z pomocą przychodzi nam zamieszczony na okładce kod QR do playlisty na spotify. Uruchomienie w tle muzyki, pozwala uwolnić wyobraźnię i przenieść się wraz z książką w inny wymiar. Dzięki temu minieseje wplecione w narracje nie przeszkadzają, a wręcz odwrotnie otwierają i zachwycają.

„Pszczoły i grom w oddali” starają się także ukazać zjawisko konkursów pianistycznych nie tylko jako wydarzenia kulturalne, ale także przez pryzmat ogromu zagadnień organizacyjnych i zasad nimi rządzących. Skupiają się na pewnych szczegółach, jak np. strojeniu instrumentu, ustawianiu orkiestry na scenie, kategoriach muzyki, wpływie widowni na kształt dźwięku. Na tych wszystkich elementach, o których jako obserwatorzy zwyczajnie nie myślimy. W tym sensie książka Riku Ondy stanowiła dla mnie wartość dodaną, rekompensując w jakimś sensie przegadanie i stronnicze ukazywanie natury nieletnich muzyków. To z pewnością dzieło przeznaczone dla miłośników Chopina, Bacha, Dvoraka, Liszta, Beethovena i innych wielkich kompozytorów. Także dla osób ceniących sobie spokojną, niespieszną narrację skupioną na przeżyciach wewnętrznych. Autorka wykreowała z niczego świat pełen magii i kolorów, co jest już sztuką samą w sobie.

3 komentarze:

  1. Z wielką ciekawością przeczytam tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dr Аgbazara-świetny człowiek, ten lekarz pomoże mi odzyskać mojego kochanka Jenny Williams, który zerwał ze mną 2 lata temu z jego potężnym zaklęciem, i dzisiaj wróciła do mnie, więc jeśli potrzebujesz pomocy, skontaktuj się z nim przez e-mail: ( agbazara@gmail.com ) lub zadzwoń / WhatsApp +2348104102662. I rozwiąż swój problem jak ja.

    OdpowiedzUsuń

Recenzja "Przez" Zośka Papużanka