Recenzja "Jedyna historia" Julian Barnes

Wydawca: Świat Książki

Liczba stron: 288

Oprawa: twarda


Premiera: 23 maja 2018 r.

Najnowsza książka autora „Poczucia kresu” opowiada o specyficznej historii miłosnej. Jej początek sięga lat 60. XX wieku, kiedy to 19-letni Paul spędza trzy wakacyjne miesiące w rodzinnym domu nieopodal Londynu. Jego życie wyznaczają ładna pogoda, brak przyjaciół i młodzieńcza rezygnacja. W celu zabicia nudy, przy silnym wsparciu matki, Paul zapisuje się do lokalnego klubu tenisowego. Rodzice po cichu wierzą, że oprócz rozrywki, to miejsce przyniesie ich synowi wymarzoną żonę, najlepiej taką zupełnie zwykłą, ułożoną, tradycyjną. Życie jednak zaskakuje tak samo ich, jak i młodego studenta, który nigdy wcześniej nie pomyślałby, że zakocha się w 48-letniej Susan, matce dwójki dorosłych córek. Przewrotność losu nie ustępuje i między tą dwójką rodzi się tyleż płomienny, co nieszczęśliwy romans.

Narratorem powieści jest dorosły Paul, który wraca pamięcią do swojej jedynej historii. Książka rozpisana została jako swoisty tryptyk o miłości. W pierwszej części, Paul wspomina początki znajomości z Susan - gorące spotkania, oburzenie rodziców i plotkujące społeczeństwo. To ten etap stanowi najprzyjemniejsze w odbiorze ogniwo dzieła. Pachnący inicjacją i pieszczący zmysłami przenosi nas mentalnie do momentów naszej własnej pierwszej miłości, pozwala przypomnieć dawne myśli, wolność i marzenia. Druga część książki jest dużo poważniejsza. To w niej poznajemy czynności jakie podejmowali bohaterowie, aby ułożyć sobie życie. Nawarstwiają się problemy i niezaspokajane oczekiwania. To także w tym miejscu przyjdzie nam mierzyć się z destrukcyjnym wpływem alkoholu i konsekwencjami, jakie jego nadmiar wywołał u Susan. Wreszcie ostatni element historii ogniskuje się na życiu Paula po rozstaniu z ukochaną. To takie podsumowanie, spowiedź, próba uzyskania rozgrzeszenia ze swojego postępowania. Razem ze zmieniającą się treścią rozdziałów, modyfikacji ulegnie też sposób prowadzenia narracji. Z relacji pierwszoosobowej, przejdziemy w drugoosobową, by na końcu dotrzeć do frazy prowadzonej w trzeciej osobie. Ten prosty, acz niekonwencjonalny zabieg, doskonale wpasuje się w klimat poruszanych tematów i dodatkowo wpływa na ich silną wymowę. 

Julian Barnes tworzy powieści zagęszczone, mające niewielką objętość, a jednocześnie naszpikowane zdaniami kluczowymi. Jak niewielu współczesnych pisarzy, do perfekcji opanował sztukę budowania napięcia, przy jednoczesnym trwaniu i koncentracji na prawdach fundamentalnych. Jego bohater, choć został wykreowany na antybohatera, wciąż zmaga się z kluczowymi bolączkami i zagadnieniami egzystencji. Swoje życie opisuje jako ciąg wydarzeń łączących się w byt bez znaczenia i pozbawiony większych dokonań, jednocześnie jednak ciekawy o tyle, że tworzy z niego fikcyjną narrację. Tym samym autor po raz kolejny mówi do nas, że porządkowanie własnego losu ma równie pierwotną funkcję jak oddychanie czy jedzenie, że odtwarzanie tego co minęło, czasami jest nieuniknione, mimo że pozornie nie wnosi do życia nic nowego. 

„Jedyna historia” nie daje nam recept, nie tworzy gotowych scenariuszy, nie sugeruje co jest ważne, a czego należy unikać. Autor zadaje masę pytań na temat sensu i miłości, jednocześnie nie dzieląc się gotowymi patentami. Mimo upływających lat i setek zapisanych mądrości, Paul nadal o życiu wie niewiele, a kwintesencją jego analizy i poszukiwań pozostanie zdanie jego samotnej przyjaciółki „Przyślij wieniec, kiedy przyjdzie czas”.

Julian Barnes doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że o miłości napisano już wszystko. Postanowił zatem przyjrzeć się jej ponurej stronie, a także przeanalizować, jej destrukcyjny wpływ na nasze życie. Autor umiejętnie podkreśla poszczególne fazy cyklu miłosnego życia - początkowe iskrzenie w relacjach, dalsze błędy i ostateczny rozpad. Choć jego opowieść jest stosunkowo prosta i przewidywalna, wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć, tym bardziej, że twórca „Zgiełku czasu” ma dar do kreślenia interesujących zdań. Jest więc to opowieść subtelna, momentami wręcz poetycko piękna, ale przy tym pełna przygodowej werwy i elementów nostalgicznych.  Czytając ją nie miałem poczucia kalkowania innych dzieł, pójścia na łatwiznę. To żaden wypełniacz między innymi, lepszymi dziełami. Choć może nie jest to dzieło wybitne, zachęcam do jego przeczytania.  Barnes udowadnia, że należy mu się miejsce na liście współczesnych pisarzy godnych uwagi.

Ocena:

16 komentarzy:

  1. Mam nadzieję,że w przyszłości uda mi się przeczytać tę książkę.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. no różne opinie o niej czytałam, a jako że mam inną książkę autora w kolejce najpierw wezmę się za to co mam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chciałabym przeczytać, Twoja recenzja jak najbardziej mnie do tego przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się ciekawie ^^ Zapisuję sobie tytuł i być może przeczytam :D Pozdrawiam ♥ wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje sie interesująca, warto dać jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaj się bardzo intrygująca ale nie jestem pewna czy dobrze by mi się ją czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciekawiła mnie ta książka. :) Rzeczywiście ten związek jest nietypowy. Bardzo duża różnica wieku, i to na niekorzyść kobiety. Taka miłość raczej nie ma szans na przetrwanie, nie w naszych czasach...

    OdpowiedzUsuń
  8. Super recenzja, która z kolei sprawia, że chce się coś przeczytać;)

    W wolnej chwili zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kusi, kusi :)
    Zapraszam na nowy post :)
    www.stylishmegg.pl/2018/06/biaa-sukienka-i-czerwone-dodatki.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Fabuła brzmi naprawdę ciekawie. Mogłaby mi się spodobać ta książka i chętnie po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio brakuje mi czasu na książki, ale tą pozycję chętnie wzięłabym już tu i teraz! ☺

    OdpowiedzUsuń
  12. O książce nie słyszałam, ale chętnie poznałabym to inne spojrzenie autora na tę tematykę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na razie sobie odpuszczę, bo jakoś bardzo mnie ona nie zaciekawiła, a mam mnóstwo książek do recenzji i muszę coś z nimi zrobić :D

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń

Recenzja "Błoto" Hillary Jordan