Wydawca: Pogranicze
Liczba stron: 134
Oprawa: twarda
Tłumaczenie: Tatew Chaczatrian
Premiera: 19 maja 2026 rok
Literatura Kaukazu Południowego rzadko trafia na polski rynek w tak zwartej formie, jak zbiór opowiadań Lusine Charatian zatytułowany „Ślepy zaułek niezapominajki”. Współczesna Armenia – naród przytłoczony ciężarem trudnej historii, powracających konfliktów i geopolitycznego zacisku – wydaje się idealnym materiałem na poruszającą prozę psychologiczną. Niestety, lektura tego tomu pozostawia niedosyt. Charatian napisała zbiór, w którym społeczno-polityczny dyskurs i publicystyczne tezy zdominowały to, co w prozie najważniejsze, a więc żywego człowieka.
Głównym problemem „Ślepego zaułka niezapominajki” jest fakt, że bohaterowie nie funkcjonują tu jako autonomiczne jednostki z własnym, prywatnym mikrokosmosem. Zamiast tego stają się figurami na geopolitycznej szachownicy. Wszystko – od codziennych decyzji, przez relacje rodzinne, po migawki z podróży (czy to wizyty w sąsiedniej Turcji, czy przejazdy przez gruzińsko-rosyjskie przejście w Górnym Larsie) – zostaje podporządkowane demonstracji opresji, lęków i historycznych uwarunkowań.
Świetnie ilustruje to fragment opowiadania "Pułapka Łarsa": „Mamy tylko jedną drogę, która zamyka się kilka razy w roku. Z braku własnych linii lotniczych... musimy dostosować się do ofert rosyjskich przewoźników [...]. Gruzini i Azerowie mogą przejechać przez Dagestan. A my? My jesteśmy cierniem w oku całego Kaukazu. Zesłali Czeczenów na Syberię, a nas osiedlili w ich aulach. Żyjemy na krawędzi [...]. Czy Łars będzie zamknięty czy otwarty? [...] Nie żyjemy. Czekamy na koniec”.
W tego typu ustępach bohater przestaje mówić własnym, indywidualnym głosem. Staje się wręcz tubą dla publicystycznego manifestu o egzystencjalnej klaustrofobii. Podobnie wygląda motyw ormiańskiej tożsamości w podróży, na przykład w tekstach, gdzie obok realiów współczesnej emigracji rezonują popkulturowe symbole (protagoniści słuchają System of a Down). Zamiast budować wielowymiarową psychologię postaw, Charatian traktuje te rekwizyty jako kolejne klocki do złożenia tezy o bezalternatywności ormiańskiego losu.
Skrótowa forma opowiadania wymaga od pisarza ogromnej precyzji. Każde zdanie powinno pulsować i proponować świeży plan. U Charatian forma jest przerośnięta publicystyką i socjologicznym uogólnieniem. Struktura tomu niestety za bardzo przypomina katalog zagadnień do odhaczenia. Mamy tu traumy międzypokoleniowe, ucieczkę przed patriarchatem i dyktatem matki, zderzenie z perspektywą sąsiadów z Turcji czy Iranu, zamknięte granice i państwową izolację.
Kiedy proza zamienia się w traktat o tym, że „dzisiaj trudne jest życie w Armenii bez nabawienia się klaustrofobii”, zacierają się niuanse literackie. Styl autorki staje się przeźroczysty, bezbarwny, pozbawiony charakterystycznego idiomatu czy autorskiego językowego ryzyka.
Trudno odmówić autorce wrażliwości na los kobiet czy szczerej intencji opowiedzenia o lęku przed powracającą zagładą. Jednak z perspektywy czytelnika szukającego w literaturze przede wszystkim prawdy o psychice człowieka, „Ślepy zaułek niezapominajki” zbyt często osuwa się w ilustrację socjologicznego skryptu. Lusine Charatian pokazała bohaterów, którzy są nieustannie rzucani przez idee, historyczne traumy i społeczne współrzędne. Szkoda tylko, że w wielu miejscach zabrakło przestrzeni na pokazanie ich wtedy, gdy próbują po prostu być ludźmi – poza ideologią, poza geopolityką i poza matnią państwowych granic.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz