Wydawca: SEQUOJA
Liczba stron: 112
Oprawa: miękka
Premiera: 22 grudnia 2025 rok
„Będzie dobrze” jest książką, która sytuuje się w gęstym polu współczesnej literatury żałobnej, jednocześnie świadomie problematyzując samą możliwość mówienia o stracie. Nie jest to ani narracja konfesyjna w prostym sensie, ani klasyczna autobiografia traumatyczna. To raczej tekst hybrydyczny, funkcjonujący na przecięciu eseju, prozy wspomnieniowej, zapisu afektywnego oraz autotematycznej refleksji nad literaturą jako formą wtórnego życia doświadczenia granicznego.
Już sam tytuł wprowadza napięcie fundamentalne dla całej książki. Performatywna fraza „będzie dobrze” działa tu nie jako obietnica, lecz jako językowy relikt. Jako formuła wypowiadana po to, by zagłuszyć wiedzę, że dobrze nie nadejdzie. W tym sensie druga książka Piotra Dardzińskiego konsekwentnie wpisuje się w tradycję tekstów, które idąc tropem Freuda i późniejszych teorii żałoby, odrzucają narrację przepracowania na rzecz trwałego osadzenia straty w strukturze podmiotu.
Żałoba jako stan ontologiczny, nie epizod biograficzny
Centralnym doświadczeniem organizującym tekst jest samobójcza śmierć ojca. Autor jednak konsekwentnie unika jej fabularnej instrumentalizacji. Ojciec nie funkcjonuje tu jako punkt kulminacyjny narracji ani jako zamknięta figura przeszłości. Przeciwnie. On staje się bytem afektywnym, który nieustannie reorganizuje teraźniejszość narratora. Żałoba nie zostaje tu ujęta jako proces liniowy, lecz jako forma trwania, powrotu i nawrotu.
W tym sensie „Będzie dobrze” pozostaje bliskie koncepcjom Nicolasa Abrahama i Marii Torok. Ojciec zostaje wpisany w podmiot, żyje w nim jako głos, obraz, impuls, a nawet konflikt. Dialogi prowadzone z nim (często gniewne, ironiczne, ostre) nie są zabiegiem stylistycznym, lecz symptomem nierozszczelnionej straty.
Cielesność pamięci i somatyka tekstu
Na szczególną uwagę zasługuje somatyczny wymiar narracji. Pamięć w „Będzie dobrze” nie ma charakteru czysto mentalnego. Jest zapisana w ciele, jego rytmach, tikach, gestach i obsesjach. Liczenie znamion, dotykanie kości nadgarstka, odczuwanie zimna, zapachu, faktury – to wszystko składa się na somatyczną epistemologię żałoby, w której ciało wie wcześniej i więcej niż język.
Ten aspekt książki sytuować można w pobliżu badań nad pamięcią afektywną i cielesną (m.in. Elaine Scarry, Marianne Hirsch), gdzie trauma i strata ujawniają się nie w narracyjnej koherencji, lecz w powtarzalności drobnych, pozornie nieznaczących gestów. Autor nie próbuje ich porządkować. Pozwala im trwać jako śladom.
Intertekstualność jako strategia przetrwania
Jednym z najbardziej charakterystycznych rysów książki jest jej intensywna intertekstualność. Przywoływane teksty (od literatury pięknej, przez poezję, po eseistykę i zapiski żałobne) tworzą rozległe pole odniesień. Można je odczytać jako prywatny kanon literatury śmierci. Jednak intertekstualność ta nie pełni funkcji erudycyjnego ornamentu. Przeciwnie, jest strategią egzystencjalną.
Autor czyta, ponieważ życie staje się nieczytelne. Cytuje, ponieważ własny język okazuje się niewystarczający. Literatura zostaje tu potraktowana jako forma rzeczywistości równoprawna doświadczeniu. Nie jako eskapizm, lecz jako medium umożliwiające artykulację tego, co inaczej pozostałoby nieme. „Będzie dobrze” realizuje postulat literatury jako przestrzeni wspólnej żałoby, w której cudze teksty pełnią funkcję protezy językowej.
Autotematyzm i krytyka instytucjonalna
Istotnym wątkiem książki jest refleksja nad statusem literatury we współczesnym obiegu instytucjonalnym: rynkiem wydawniczym, krytyką, ideologicznymi polaryzacjami. Fragmenty dotyczące recepcji debiutu, wyborów wydawniczych czy konfliktów środowiskowych nie są jednak dygresją. Stanowią one integralną część narracji o żałobie. Pokazują, jak prywatna strata zderza się z publicznym porządkiem wartości.
Dardziński nie zajmuje pozycji moralnej wyższości. On raczej dokumentuje własne uwikłanie, ambiwalencję i nieczystość wyborów. W ten sposób książka unika tonu oskarżycielskiego, proponując zamiast tego krytykę immanentną. Pokazanie, jak nawet najbardziej intymne doświadczenie zostaje wciągnięte w sieć zależności ekonomicznych i ideologicznych.
„Będzie dobrze” to tekst wymagający. Formalnie, emocjonalnie i intelektualnie. Nie oferuje narracyjnego ukojenia ani obietnicy domknięcia. Proponuje natomiast precyzyjnie skonstruowaną, wielowarstwową refleksję nad żałobą jako stanem trwałym, nad literaturą jako formą wtórnego oddychania oraz nad niemożnością oddzielenia doświadczenia prywatnego od jego kulturowych i instytucjonalnych ram.

Mocny, poruszający opis. Bardzo trafnie ujęte to, że żałoba to nie etap, który się kończy, ale coś, co po prostu staje się częścią nas. Zapisuję na listę do przeczytania.
OdpowiedzUsuń