Recenzja "Psy ras drobnych" Olga Hund

Wydawca: Korporacja Ha!art

Liczba stron: 120

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Premiera: 10 września 2018 r.

W ramach serii prozatorskiej Korporacja ha!art proponuje ciekawy debiut Olgi Hund „Psy ras drobnych”. Jest to krótka w formie impresja na temat pobytu na oddziale psychiatrycznym. Młoda pisarka wychodzi ponad nurt relacji opisujących nieprawdopodobne przypadki – nowych Chrystusów, wodzów w dobie sukcesu, superbohaterów – i skupia się na istotach pokrzywdzonych przez otoczenie i system. Ich codzienność wyznaczają walka o spokój, mało istotne rozmowy, wieczory muzyczne, czytanie w koło tych samych dzieł polskich pisarzy. Te z pozoru banalne czynności i towarzyszące im przedmioty, w zamkniętej przestrzeni zyskują moc artefaktów, są najważniejszymi elementami wyznaczającymi kształt wspomnień. A przecież właśnie o to co było tutaj chodzi, bo ta książka dla autorki to przede wszystkim lek na niewygodną przeszłość.

Kreśląc proste, często koślawe i urywane zdania Olga Hund stara się oddać pejzaż emocjonalny towarzyszący jej bohaterce podczas szarej codzienności w szpitalu. Miejsce do którego trafiła, naznacza ją piętnem na wiele lat. To kraina kaleka, będąca jednocześnie siedliskiem rozprzestrzeniania się patologii i groteskowości życia. Codzienność w szpitalu przepełniona jest urojeniami i oniryzmem. To co namacalne, miesza się z fantazjami. Trudno określić do czego dążymy, co ma sens, a czego się boimy. Ta minipowieść duszna jest od emocji i niemego krzyku rozpaczy. Dni mijają, kolejni pacjenci przyjeżdżają taksówkami lub karetką, lekarze robią obchody, podają kolejne leki. Smutna monotonia, bez nadziei i melancholii. Bo też w tej relacji na refleksje nie ma miejsca i czasu, to książka która rani i nie mami drugim dnem czy symbolizmem.

Oczekiwałbym od „Psów ras drobnych” czegoś więcej niż intymnego poszukiwania remedium na własne traumy. Chciałbym aby taka proza nie tylko oddawała cierpienie, ale pozwalała także czytelnikowi wejść w skórę bohatera. Żeby była typem literatury klaustrofobicznej, pozwalającej nam zbliżyć się do emocji podmiotu lirycznego. Życzyłbym sobie poczuć tę samą beznadzieję, co pacjenci tego szpitala. Niestety, z uwagi na małą objętość oraz odżegnywanie się od szczegółu, świat bohaterki jest dla mnie obcy. Pozostanie impresją, celnie odmalowanym wycinkiem świata, który oburza i punktuje nasze słabości, ale nic więcej nie wniesie do mojego życia.

Należy zatem „Psy ras drobnych” odczytywać jako osobistą walkę z chorobą duszy, próbę uwolnienia się od nękających demonów, literacki zabieg odmalowania fotografii pojawiających się w nocnych koszmarach. Taką książkę, która jest szczególnie istotna dla piszącego, ale wcale nie musi być żywotna dla czytającego. Wszystko rozchodzi się o indywidualną wrażliwość i empatię, której mam wrażenie w pewnych momentach zabrakło także autorce w kontekście budowania relacji ze współlokatorami. Jest też kwestia wiedzy na temat tego, co o kształcie leczenia psychiatrycznego już wiemy i czy przedstawiona rzeczywistość może nas czymś zaskoczyć. Bez wątpienia „Psy ras drobnych” to dosadna i otępiająca proza, która ze względu na swój stylistyczny minimalizm i objętość, może zniechęcać. Ale może się też zdarzyć, że te kompulsywne wyznania dotkną waszego wnętrza, sprawią że optyka na system psychiatryczny w Polsce ulegnie odmianie. A może po prostu inaczej spojrzycie na owładniętą swoimi marami mamę? Mimo wszystko myślę, że warto dać jej szansę.

Ocena:
 

7 komentarzy:

  1. Nie jestem jakoś przekonana do tej pozycji, ale może kiedyś.. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudna tematyka, a jednak bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szpitale psychioatryczne to mój temat, ale nie wiem czy w tej chwili znajdę dla niej czas. Z drugiej strony nie jest gruba, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz czytam o tej książce i mam mieszane odczucia. Po części chciałabym ją poznać a po części nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że zabrakło jej tego czegoś, bo jak przeczytałam o czym jest ta książka, to spodziewałam się czegoś zdecydowanie ciekawszego.

    OdpowiedzUsuń
  6. To zdecydowanie coś dla mnie ^^ na pewno muszę sie do tego dobrać :)

    OdpowiedzUsuń

Recenzja "Kurzajka" Kinga Kosińska