Recenzja "Rejwach" Mikołaj Grynberg

Wydawca: Nisza

Liczba stron: 132


Oprawa: miękka


Premiera:
10 kwietnia 2017 r.


Mikołaj Grynberg napisał książkę zbudowaną z kilkudziesięciu krótkich impresji prozatorskich, których długość każdorazowo nie przekracza czterech stron. Opisuje w nich świadectwa ludzi przychodzących do niego i dzielących się swoimi zawiłymi życiorysami.  Mówią oni o życiu, boleści, tęsknocie, a przede wszystkim o strachu. Boi się tu kobieta, która trzyma w tajemnicy pochodzenie dziadków. Lęka się właściciel przedsiębiorstwa, którego firmie grozi upadłość, po upublicznieniu informacji, że jest Żydem. Boi się też osoba regularnie gwałcona w czasie wojny, w zamian za schronienie. 

Autor stworzył niezwykle syntetyczną relację wielu sensów, które nakładają się na siebie, obrazując skomplikowany świat paru przesłań. Jest to opowieść o dramatycznych losach ludzi, pozostawionych samym sobie ze wszystkimi swoimi narodowościowymi wątpliwościami. To gawęda o własnej tożsamości, zagubieniu i przewrotności losu, który nie pozwala o sobie zapomnieć mimo upływających lat i pokoleń. „Rejwach” jest także podaniem o noszonym w sercu odium rodzinnych koneksji, z których nie sposób się wydobyć, bo wiąże nas niepisany przymus pamiętania wszystkiego, co przytrafiło się naszym bliskim. Ten niewielki tom, stanowi próbę upomnienia się o akceptację i człowieczeństwo, o możliwość uzewnętrznienia emocji bez bojaźni o nienawistne reakcje otoczenia.

„Rejwach” silnie akcentuje motyw samotności, wynikający z konieczności ukrywania własnego ja, i to zarówno w stosunku do ogółu społeczeństwa, jak i w kontekście własnej rodziny. Wchodzimy tu na płaszczyznę intymnych relacji z samym sobą, wewnętrzny monolog, który trzeba tłumić nieraz przez dziesięciolecia. On rozsadza od środka, tłamsi pozytywną stronę codzienności, blokuje rozwój we wszystkich aspektach życia. Bohaterowie Grynberga są uwiezieni we własnym ciele, ich życie toczy się obok nich, wypełnia je dojmująca alienacja i odizolowanie. Istotne jest tu także, że mimo swojego cierpienia, przedstawione w lekturze opowieści, nie oskarżają w sposób bezpośredni zwyczajów przyjętych w społeczeństwie, nie są przedstawicielem prozy krzyczącej i domagającej się praw. Karty nowel nie wypełniają trupy, potępienie i wulgaryzmy. Mamy tu etyczne zestawienie własnych niedomagań, wynikających ze stosunku Polaków do Holokaustu, do przeszłości ale i współczesnej historii, niejednoznacznej tolerancji i zakorzenionych antysemickich postawach.

Grynber zbudował swoją książkę w sposób niezwykle skondensowany i przejmujący.  Język jest gęsty od emocji, a oszczędność słów dodatkowo wzmaga siłę ich rażenia. Smutek przeplata się z czarnym humorem, a ból z małymi radościami. Autor unika nadmiernej egzaltacji i patosu. Z premedytacją rezygnuje ze stylistycznego bogactwa i upiększeń. Nie odwołuje się do banalnych wzruszeń, hołduje zaś grze milczeniem tam, gdzie słowa nie mówią już za wiele. Dzięki temu, udaje mu się wyrazić to, czym jest rozedrgane życie leżące gdzieś między pokoleniami i okupacjami, ale także między czasem minionym i trudem określenia tego, czym jest teraźniejszość. 

„Rejwach” jest gorzką opowieścią o mozole trwania samemu ze sobą, o bycie skoncentrowanym na pustce i tajemnicy, o ukrywaniu własnego ja. To panoramiczna opowieść o relacjach polsko-żydowskich w okresie powojennym, o gettach, które nadal funkcjonują, nawet jeżeli czasem mają wymiar wyłącznie indywidualny. Na pewno warto poznać tę krótką książkę, aby lepiej rozpoznawać to, co nas otacza. Ta lektura nie uczy, nie wciska się w serce, nie odmienia nas. Pokazuje ukryty fragment rzeczywistości, który być może zapamiętamy i kiedyś spojrzymy na niego z innej perspektywy.


Ocena:

3 komentarze:

  1. To coś dla mojego narzeczonego. Pokażę mu Twoją recenzję.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po recenzji wnioskuję, że tytuł oznacza niemy krzyk, który rozgrwa się wewnątrz nas z nagromadzenia negatywnych emocji, które nie mają ujścia. Nasze wewnetrzne getto. To może być bardzo ciekawa książka.

    Pozdrawiam
    http://zksiazkanakanapie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszesz naprawdę niesamowite recenzje... świetnie się je czyta...

    OdpowiedzUsuń

Recenzja "Audyt" Jacek Hugo-Bader