Wydawca: JanKa
Liczba stron: 244
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Premiera: 24 października 2026 rok
Gdyby małopolska wieś miała własnego psychoterapeutę, z pewnością nosiłby imię Kazek, zamawiał w lokalnej knajpie cygary zamiast papierosów i rozmawiał ze zjawami, o których reszta mieszkańców woli milczeć po trzecim głębszym. Łukasz Fijał w swojej powieści nie bawi się jednak w pocztówkowy folklor ani w tanią etnograficzną nostalgię. Wrzuca czytelnika w sam środek Krzystanicy – mieściny zawieszonej między rytmem strażackich potańcówek, kiczem gminnych urzędów a mrokiem leśnych ostępów.
„Kazek od strachów” to książka wymykająca się prostym klasyfikacjom gatunkowym. Choć na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie prowincjonalnego realizmu magicznego, pod podszewką kryje gęsty splot tradycji literackiej, psychologii społecznej i filozoficznego pytania o naturę ludzkiego lęku. Jak zatem czytać tę prozę?
Kozioł ofiarny i terapia dla ubogich
Główny bohater to postać tragicznie osobliwa. Sam powtarza o sobie, że nie posiada żadnych szczególnych zalet, a jednak to na jego barkach spoczywa ciężar życia całej wiejskiej społeczności. Kazek funkcjonuje w Krzystanicy jako mediator między światem żywych a strachami – bytami, które nie są tanią rekwizytornią ze strasznych opowieści, lecz wcieleniem nieprzetrawionych traum, dawnych win, wstydu i wypartych emocji sąsiadów.
W tej warstwie Fijał dokonuje niezwykle trafnej sekcji zwłok wiejskiego pragmatyzmu i mechanizmu kozła ofiarnego. Społeczność Krzystanicy potrzebuje Kazka, by leczyć własne pęknięcia i zrzucać na niego odpowiedzialność za dotykanie tego, co mroczne. Jest im niezbędny, lecz jednocześnie budzi niepokój i lęk, co nieuchronnie spycha go na margines. To uniwersalne studium o tym, jak grupy społeczne absorbują jednostki wyjątkowe. Gotowe są z nich korzystać jako z wiejskiego egzorcysty czy darmowego psychoterapeuty, ale tylko po to, by za chwilę odepchnąć je na bezpieczną odległość i powrócić do pozornego spokoju.
Rytuał, modernizacja i cygary w knajpie
Innym, równie fascynującym wymiarem powieści jest zderzenie dawnego świata rytuału z chaotyczną nowoczesnością. Fijał z wielką wrażliwością rejestruje wiejskie życie w jego pełnym, chropowatym spektrum. Od wszechobecnej wódki, przyśpiewek i wiejskich bójek, po kościelne obrzędy, strażackie fety i urzędową biurokrację.
Niezwykle ciekawym zabiegiem jest tu wiecznie powracający motyw słowny, w którym bohaterowie zamiennie używają pojęć takich jak „papierosy” i „cygary”. Ten z pozoru drobny detal tworzy pomost między dawnym i nowym. Krzystanica nie jest zamkniętym skansenem, do którego nie ma wstępu cywilizacja. To przestrzeń, w której elementy nowoczesnego świata przesiąkają do wiejskiej codzienności, ale wciąż zderzają się ze stanowiącą fundament kultury ludowej potrzebą porządkowania świata za pomocą dawnych mitów, przeczuć i wiejskich zjaw.
Polifonia, teatr i leśmianowski miąższ
To, co w prozie Fijała buduje jej największą siłę, dzieje się jednak w samej tkance języka. Autor decyduje się na odważny eksperyment stylistyczny. Stylizowana, częściowo gwarowa fraza nie służy jako dekoracja, ale narzuca narracji surowy, wyboisty rytm.
W warstwie literackiej powieść pobrzmiewa echem najważniejszych głosów polskiej tradycji:
- Tradycja dramatyczna (Wyspiański, Szekspir) – gęste, mięsiste i niezwykle wyraziste dialogi nadają scenom zbiorowym (wesela, bójki, wiejskie zebrania) wręcz teatralny charakter.
- Romantyzm i ballady (Mickiewicz) – świat przyrody nierozerwalnie łączy się z porządkiem moralnym. Przewinienia z przeszłości domagają się zadośćuczynienia, a granica między jawą a zaświatem stale się zaciera.
- Natura i sensualizm (Leśmian) – las u Fijała nie jest biernym tłem dla wydarzeń. To gęstwina podszyta dawną ludzką obecnością, źródło siły dla Kazka, ale i rezerwuar niechcianej pamięci. Opisy przyrody pełne są zmysłowości, biologicznego miąższu i przeczucia, że pod warstwą liści tętni osobne, nieco złowrogie życie.
Przeczucie otchłani
W ostatecznym rachunku „Kazek od strachów” układa się w głęboki esej o samotności. Kazek – rozdarty między sferą duchów a zracjonalizowaną codziennością instytucji – staje się zakładnikiem swojej funkcji. Ucieka w leśne ostępy nie z miłości do natury, lecz z potrzeby regeneracji przed kolejnym starciem z ludzkim cierpieniem i własnym pęknięciem.
Łukasz Fijał napisał powieść, która przypomina o prostej prawdzie. Naprawdę fascynująca literatura nie powstaje z chłodnego wykalkulowania, lecz z odważnego zerknięcia pod powierzchnię codzienności. „Kazek od strachów” zaczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym pod stopami bohatera zaczyna otwierać się przerażające, lecz bezgranicznie wciągające przeczucie otchłani.
Zwracam uwagę na scenę pewnej bójki, a może wręcz walki. Jest genialna. To chyba jedna z moich ulubionych scen przeczytanych w tym roku. Mocno przypomina mi prozę Jakuba Michalczenia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz