Recenzja "Mona" Bianca Bellová

Wydawca: Afera

Liczba stron: 176


Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Tłumaczenie: Anna Radwan-Żbikowska

Premiera: 20 października 2020 rok

O „Monie”, najnowszej książce Bianki Bellovej, pisze w swojej recenzji patronackiej Anna Maślanka z bloga Literackie Skarby Świata Całego. Interpretuje tam powieść autorki „Jeziora” przez pryzmat kobiecości i problemów z jakimi spotykają się reprezentantki płci pięknej we współczesnym świecie. Spostrzeżenia recenzentki są na tyle trafne, że nie chciałbym ich powielać. Zamiast tego postanowiłem zwrócić uwagę na nieco inne odczytanie i elementy, które w mojej opinii stanowią o sile strategii literackiej obranej przez Bellovą.

Wyróżniam dwa kluczowe elementy świata „Mony”. Jest nim przestrzeń i wypełniający ją bohaterowie. Pierwsza kategoria może być rozumiana jako  miejsce zajmowane przez istoty i inne rzeczy, a także podstawowa obok czasu, forma istnienia materii. Aktualnie w sztuce przestrzeń jest coraz częściej utożsamiana z czasem i tak właśnie należy ją pojmować w kontekście tej konkretnej powieści. Budowanie przestrzeni służy nie tylko skonkretyzowaniu miejsca akcji, ale także nadaniu mu znaczenia dodatkowego. Przedmioty, kadry czy zamknięte w pamięci wspomnienia, jakże odkryte i namacalne, aktualizują w rzeczywistości przedstawionej „Mony” nową warstwę asocjacji, o silnym nacechowaniu symbolicznym. Czytelnik może się jedynie domyślać, że bohaterowie znajdują się gdzieś na Bliskim Wschodzi. Wiemy tak naprawdę niewiele: widzimy konflikt zbrojny i jego ofiary, obserwujemy panujące normy i zwyczaje, kilka wskazówek podpowiada nam, że klimat daleki jest od umiarkowanego. Dopiero badając biografię autorki, poznając jej doświadczenia związane z tym rejonem świata, możemy domniemywać, że nasze przypuszczenia są prawidłowe. Bellova ma jednak ambicję większą. Konstruuje swoje dzieło tak, aby było aktualne nie tylko dzisiaj, ale też za sto lat.

Niepewność przestrzeni to tylko jedna z metod ożywiania otoczenia. Autorka „Jeziora” bieżące wydarzenia umiejscawia w szpitalu, wśród personelu medycznego, który doskonale zdaje sobie sprawę, jak niewiele może zrobić dla ratowania ofiar konfliktu zbrojnego. Ten swoisty ‘dom’, jest tu rodzajem zakotwiczenia, bezpiecznej oazy na mapie świata. Stanowi też przestrzeń oddziałującą dospołecznie, pozwalającą na poznanie swoich marzeń, trosk, porzuconych ambicji. Tak właśnie dochodzi do zbliżenia Mony i Adama, których relacja przyjmuje tu kształt rodzicielski. Z drugiej jednak strony pisarka ukazuje również te przestrzenie, które wpływają na jednostkę odspołecznie. Mam tu na myśli wszystkie te otwarte miejsca, jak chociażby pola walki, ulice, stolicę, wpływające na  oddalanie się od siebie ludzi, na ich większą anonimowość i zapomnienie. Dzięki temu zabiegowi Bellowa kreśli portret bohaterki z perspektywy dystansu nie tylko względem otoczenia, ale przede wszystkim samego siebie i swoich doświadczeń. Mona chcąc funkcjonować w świecie, musi pogodzić się z panującymi zasadami. Dla osiągnięcia harmonii będzie musiała poświęcić między innymi rodzinę i szacunek współpracowników. Jest kobietą silną. Potrafi zmierzyć się z traumatycznymi doświadczeniami izolacji, kłamstwa, przedmiotowego traktowania i ostatecznie postawić na swoim.  Jednakże ta poznawcza bariera spowoduje szereg rozmaitych konsekwencji, które prowadzą do odosobnienia i jej wewnętrznej alienacji.

Przestrzeń stanowi więc nie tylko miejsce ludzkich zbliżeń czy też klimatyczne tło dla jakiejś intrygi, lecz jest również fundamentem tożsamości. To właśnie osadzenie akcji w tym, a nie innym świecie, stanowi podstawę do określenia własnego „Ja” Mony. Dzięki obecności miejsc symbolicznych (komórka, pole walki), ale też charakterystycznych zwyczajów (ustawienie męża na innym poziomie, wstyd syna, podejmowanie decyzji przez ordynatora) to właśnie przestrzeń stanowi świadectwo ideologii danego miejsca. Te miejsca o charakterze metaforycznym wzmacniają świadomość przynależności społecznej i utrudniają wyjście z impasu. Bliski Wschód, czy szerzej arena walk zbrojnych i fragmenty świata, gdzie łamane są podstawowe prawa człowieka, są dla Belllovej przestrzenią wykluczoną w której rozgrywa się walka o zrozumienie i empatię.

Tak właśnie przestrzeń łączy się z bohaterem, drugim ważnym elementem prozy Bellovej. Bohaterka książki jest zagubiona. Czuje się samotna i niezrozumiała przez ogół, tkwi w świecie indywidualnych przeżyć i emocji, które determinują charakter relacji międzyludzkich. Mona czuje się również wyobcowana. To wrażenie jest tym silniejsze, że dawniej doświadczała bliskości, miłości, małych radości, które na zawsze pozostały w jej pamięci. Obecnie żyje w świecie, w którym musi stale walczyć o swoje racje i przekonania, a jej światopogląd jest stale wystawiany na próbę. U Bellovej ważna jest także cielesność, wyrażana na różne sposoby: czy to jako tragiczne ubytki i zdeformowania, czy zalążki bliskości (opuszek palca w ustach). Ciało Mony jest aseksualne dla większości otoczenia, natomiast potrafi ożyć, pod wpływem niewielkiego bodźca. Odczytuję to szerzej, nie jako indywidualne doświadczenie. Psychika i ciało Mony są pewnym terytorium, na którym zapisana jest historia całego narodu, pokolenia, a pewnie też płci, choć będę stał na stanowisku, że można ten wątek czytać szerzej. Odczuwa cierpienia charakterystyczne dla innych. Bohaterka Bellovej niesie więc ze sobą tajemnicę swojego istnienia, ale także prawdę o rzeczywistości, w której żyje.

„Mona”, podobnie jak i „Jezioro” wymagają przejścia przez piekło wyobcowania, upokorzenia, deficytów. Nie ma lekarstwa na problem dobra i zła, nie ma ucieczki przed cierpieniem i wstydem. Jest za to wszechobecne poszukiwanie bliskości i zrozumienia. U Bellovej ważny jest pierwiastek kobiecy, ale chcę widzieć go ogólniej, aktualnej, jako traktat o człowieku zranionym i samotnym, który żyje z ponadczasowym poczuciem winy i jednocześnie tak bardzo tęskni za miłością. To właśnie z ‘samotności’ i ‘bycia poza’ wyrasta ta cała masa przykrości i szarości, jaka nas otacza. I tak czytana „Mona”, jest dla mnie lekturą ważną i wyjątkową. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recenzja "Sweetland" Michael Crummey