Recenzja "Las wisielców" Liviu Rebreanu

Wydawca: P. I. W.

Liczba stron: 311
 
Oprawa: twarda
  
Premiera: 1980 r. 

Liviu Rebreanu to pisarz bardzo wszechstronny. W historii literatury rumuńskiej jego twórczość podzielona została na trzy okresy: 1907-1917, kiedy skupiał się na kreowaniu realistycznych nowel, 1918-1933, kiedy napisał swoje najlepsze, realistyczne powieści (w tym między innymi „Las wisielców”) i po 1934 roku, gdy w pogoni za komercyjnym sukcesem zaczął tworzyć książki detektywistyczne. Jego „Ion” uchodzi za pierwszą rumuńską książkę modernistyczną. 

„Las wisielców”, napisany w 1922 roku, opowiada historię Apostoła Bologi, syna rumuńskiego prawnika z Transylwani. Bohater odbiera wykształcenie w węgierskiej szkole, gdzie wraz z nadejściem wojny zostaje wcielony w szeregi wielonarodowej armii austro-węgierskiej. Poznajemy go w momencie, gdy swoim głosem przyczynia się do skazania dezertera, czeskiego oficera, na powieszenie. Ten moment, zbiegający się w czasie z poznaniem młodej Węgierki, w której Bologa zakochuje się bez opamiętania, stanie się początkiem jego duchowej metamorfozy. Apogeum wątpliwości wewnętrznych zacznie przeżywać, gdy zostanie wysłany na front rumuński, gdzie w jego obowiązkach służbowych będzie leżała konieczność zabijania rodaków. Zagubiony i nierozumiany, Apostoł będzie z każdym dniem przybliżać się do podjęcia ostatecznego kroku. Kroku, którego człowiek obdarzony podobną wrażliwością ominąć nie może.

Historia podpowiada, że Rebreanu napisał tę książkę jako hołd dla swojego brata Emilia, straconego przez władze austro-węgierskie na froncie rumuńskim w 1917 roku. Wydawać by się mogło zatem, że mamy tu klasyczny przykład prozy antywojennej. Nic bardziej mylnego. Bo choć przesłanie pacyfizmu jest tu niewątpliwie czytelne, stanowi tylko tło dla właściwej warstwy opowieści. Autor swoją uwagę kieruje na postać głównego bohatera. Szeroką perspektywę wydarzeń i meandrujące punkty widzenia zastępuje psychologicznym obrazem duszy. Rebreanu stworzył intymny monolog, sztukę dla jednego aktora, miotającego się między powinnością a sumieniem.  Mimo tej indywidualnej narracji, a może właśnie dzięki niej, czytelnik dostaje subtelną relację o niezwykle uniwersalnym charakterze.

Bologa to na pozór żołnierz idealny. Oficer wiernie służący swojej armii. Walczy z poświęceniem, dzięki czemu zdobywa medale. Nie zastanawia się nad sensem wojny, bierze oręż w dłoń i idzie w zacięty bój. Ten obraz nieustraszonego woja zaczyna słabnąć, gdy ujrzy on egzekucję dezerterującego Czecha, która zamiast utwierdzić go w przekonaniu słuszności, przybierze w jego oczach znamion śmierci męczeńskiej. Mimo, że już wtedy będziemy wiedzieć, jak książka się skończy, w żaden sposób nie popsuje to nam radości z czytania. „Las wisielców” jest bowiem frazą refleksyjną, nasyconą uczuciami historią o dualizmie człowieka. Walka rozumu z wiarą wyjdzie przed szereg terrorowi dziejącemu się w tle, i to ona ostatecznie zamknie koło losu Apostoła Bologi.

Właśnie na tej płaszczyźnie należałoby odczytywać książkę Rebreanu. Jego bohater podczas studiów silnie interesował się filozofią i religią. Te elementy, choć początkowo szczelnie ukryte, wraz z upływem czasu wypływają na wierzch codzienności Bologi. Czuje on permanentną potrzebę odkrywania i odczuwania jakiejś transcendencji. Rozmyśla o Bogu, opowiada innym, dzieli się wiedzą, choć doskonale zdaje sobie sprawę, że nie może zostać zrozumiany. Istotną rolę w utwierdzeniu bohatera co do obranej drogi będzie miała postać popa, który u końca doczesnej drogi Rumuna wypowie słowa o poświęceniu dla swoich ojców. Tak też dokona się akt ziemskiej zdrady i wiecznej chwały, swoisty symbol religijnych nauk, manifest apostolstwa. W powieści patriotyzm jest więc tylko narzędziem, nie zaś docelową cnotą. Ma on wymiar ogólnoludzki i jest wyrazem sprzeciwu wobec zła.

„Las wisielców” to też proza konfrontacji, rozumianej w różnorodny sposób. Najpierw widzimy starcie bohatera ze śmiercią, potem komparację z młodzieńczą fascynacją i tęsknotą za domem, w międzyczasie dostrzec możemy narastające napięcie edukacyjne. Później dojdzie do bodaj najtrudniejszej i ostatecznej konfrontacji – z Bogiem. Ta powieść łączy więc w sobie elementy rodzinne, namiętność, metafizykę i realizm. Jest panoramą przeżyć i dokonanych wyborów, których doświadczenie w mniejszym lub większym stopniu odnieść możemy do swojego życia. To fantazja na temat pielęgnowania życia w każdym jego odmiennym, ale pozostającym w ścisłej korelacji, szczególe.

Rebreanu pisze swoją opowieść bardzo sprawnym i klasycznym językiem. Nie opiera narracji na licznych metaforach czy parabolach. Nie tapla się w brudzie potocznego języka. Pisze w sposób uduchowiony, a przy tym klarowny i przyjazny dla czytelnika. Więcej tu z pewnością romantyzmu, aniżeli katorgi. Unika także stronniczości. Zupełnie nie narzuca nam swoich poglądów na temat winnych i uciemiężonych w wojnie. Mimo, że zabrała ona mu brata, zdobył się na trud obiektywności, aby ukazać przemianę swojej postaci w sposób wiarygodny i niezakłócony.

„Las wisielców” doczekał się pięknej ekranizacji. W 1964 roku Liviu Ciulei wyreżyserował dzieło „Las powieszonych”, będące wierną adaptacją książki Rebreanu. Film wygrał nawet nagrodę w Cannes (dla najlepszego reżysera), co dowodzi jego jakości. Warto się z nim zapoznać (mimo braku polskiego tłumaczenia) w formie uzupełnienia książki. Lektura „Lasu wisielców” jest bowiem wielkim, mistycznym przeżyciem. Spotkaniem z samym dnem własnej duszy, z tymi zakamarkami naszego serca, które często nie są odświeżane w natłoku codziennej zawieruchy. Choć może czasem będziemy mieć wątpliwości co do wyborów Bologi, zapewniam was, że warto dać tej książce szansę. Bo też jest to odpowiednia karta w talii własnego przeznaczenia. Jeśli podejdziemy do tego dzieła z właściwą empatią, pozwoli ona nam uchylić szczelnie zaryglowane drzwi, za którymi kryje się wieczność. 

Ocena:

16 komentarzy:

  1. Tym razem, raczej nie dla mnie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja jest genialna, ale książka chyba niekoniecznie jest akurat dla mnie.. Średnio lubię taką ciężką literaturę.

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/04/dwor-skrzyde-i-zguby-sarah-j-maas.html

    OdpowiedzUsuń
  3. CVzytasz bardzo ambitne ksiązki, po które ja rzadko sięgam (choć czasem sięzdarzy taka perełka) ale jestem pod wrażeniem Twojego pisania. Ja nadal sięuczę, a skoro już to powinnam od najlepszych :)

    Pozdrawiam
    http://zksiazkanakanapie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezwykle ambitna lektura. Chyba zostawię sobie ją na jesień, kiedy będę mieć więcej czasu na czytanie. Tytuł zapisuję.

    Pozdrawiam,
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy jest to książka dla mnie. Może kiedyś to sprawdzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękna recenzja 💖 Co do książki nigdy nie mówię NIE. Kobieta zmienną jest więc na dzień dzisiejszy mówię pass ale kto wie może po nią sięgnę w niedalekiej przyszłości :)
    Pozdrawiam cieplutko,
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że jest to książka, która spodoba się wielu czytelnikom, ale ja na razie nie będę się na nią decydować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka zapowiada się ciekawie. Zapisuję tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  9. to chyba nie dla mnie bo zazwyczaj takich rzeczy nie czytuję :cc
    http://teczowabiblioteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa propozycja książki i fajna recenzja. Niewątpliwie jest to ambitna pozycja, ale jak na razie chyba się nie skuszę ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Zachęciłeś mnie do przeczytania książki. Ale i film z chęcią bym obejrzała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka szczerze mówiąc, by mnie nie przyciągnęła, ale Twoja recenzja zachęca. Będę ją miała na uwadze i może się na nią kiedyś skuszę. Albo przynajmniej obejrzę film :)

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapowiada się ambitnie, a ja dawno nic ambitnego nie czytałam. Dziękuję za ciekawą propozycję.
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  14. Recenzja genialna - świetnie napisana. Choć książka niestety niekoniecznie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaka dobra recenzja. Czytam teraz tę książkę i podoba mi się. Czy masz może Instagram, FB? Pozdrawiam 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oczywiście. Zapraszam https://www.facebook.com/Melancholia-Codzienno%C5%9Bci-Blog-ksi%C4%85%C5%BCkowy-135886313757031/?modal=admin_todo_tour

      Usuń

Recenzja "Kurzajka" Kinga Kosińska