Wydawca: Ossolineum
Liczba stron: 120
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Premiera: lipiec 2025 rok
Ronald Firbank, postać wymykająca się jednoznacznym klasyfikacjom, w „Smutku w tropikach” odsłania jedno z najbardziej osobliwych obliczy modernizmu. Autor, angielski dandys, esteta, „elegancki anorektyk i dystyngowany alkoholik”, jak trafnie nazwał go Andrzej Sosnowski, sytuował swoją twórczość na styku prozy i teatru. Jego narracje są właściwie dramatami podszytymi opisami. Dialogi pełnią funkcję konstrukcyjnego rusztowania, a scenerie, stroje i detale obyczajowe stają się czymś w rodzaju literackich didaskaliów.
„Smutek w tropikach” opowiada o rodzinie Mouthów, która opuszczając rodzime Mediaville, wyrusza w stronę mitycznego, egzotycznego miasta Cuna-Cuna. Miami Mouth, główna bohaterka, marzy o wejściu do socjety, o awansie, który z perspektywy jej pozycji i koloru skóry wydaje się nieosiągalny. Firbank konstruuje fabułę opartą na motywie aspiracji: od przepasek z kwiatów ku salonowym kapeluszom, od prowincjonalnej beztroski ku złudzeniu „cywilizacyjnego funu”. Za fasadą barwności i błahości kryje się jednak melancholia. Świadomość, że pożądanie uczestnictwa w świecie elit jest z góry skazane na porażkę.
Ta ambiwalencja, to rozpięcie między komizmem a smutkiem, jest znakiem firmowym Firbanka. Jego powieści są wesołe i kruche, lecz zawsze podszyte „maleńkim kamykiem filozoficznym”, który śmiech zmienia w refleksję nad wykluczeniem, a lekkość w gorzki komentarz społeczny. W „Smutku w tropikach” to napięcie wyraża się w szczególny sposób. Z jednej strony Firbank oddaje uciechę kolonialnego miasta, z drugiej pokazuje, jak mechanizmy hierarchii społecznej i rasowej nie pozwalają czarnoskórym bohaterom na prawdziwy awans.
Warto pamiętać, że Firbank pisał z wnętrza świata, którego sam był częścią i zarazem krytykiem. Uprzywilejowany, majętny, dystansował się wobec powagi kultury wysokiej, a zarazem kontestował ją w duchu Wilde’a i francuskich dekadentów. Jego estetyzm nie jest jednak jedynie kaprysem: „Smutek w tropikach” to literacka inscenizacja, w której wyczuwa się zarówno teatralność campu, jak i proto-postkolonialne napięcia.
Recepcja książki potwierdza, że jej znaczenie wykracza poza ramy „błahej sztuki dla sztuki”. Już współcześni afroamerykańscy pisarze, od Langstona Hughesa po Gwendolyn Bennett, odczytywali Firbanka jako autora, który potrafił uchwycić „śmiech czarnej społeczności”, tworząc bohaterów zaskakująco bliskich doświadczeniu Karaibów. W tym sensie jego proza wyprzedzała akademickie rozpoznania kampu i queeru, a także antycypowała problematykę postkolonialną, choć sam autor zapewne nie myślał o nich w kategoriach politycznych.
Estetyka Firbanka przywołuje w pamięci obrazy Gauguina czy Matisse’a. Uproszczone, płaskie, o „tropikalnie rozleniwionej energii”. Ale ta sztuczność i nienaturalność są u niego gestem świadomym. Literacka powierzchniowość ma charakter wywrotowy, podważa iluzję głębi, „substancjalności” literatury. Firbank, stylistyczny eksperymentator, ukazuje literaturę jako autonomiczną zabawę – burleskową, operetkową, błahą, a zarazem niepokojąco prawdziwą.
Twórca lokuje się na marginesie głównego nurtu modernizmu, obok takich figur jak Raymond Roussel. Jego twórczość nie tyle diagnozuje społeczne czy polityczne problemy, ile raczej, przez swą przesadę i manieryczność, wydobywa ich absurdalny i performatywny charakter. „Smutek w tropikach” można więc czytać zarówno jako lekkość „sztuki dla sztuki”, jak i jako podszyty melancholią obraz aspiracji, które kolonialne reguły czynią niemożliwymi do spełnienia.
Dziś, kiedy książka ukazuje się po polsku w tłumaczeniu Andrzeja Sosnowskiego, wyraźnie widać, jak wiele Firbank wnosi do refleksji nad literacką sztucznością i nad queerowym dziedzictwem modernizmu. To literatura kampowa, ale nie w sensie etykiety, lecz jako sposób rozbrajania hierarchii (płciowych, rasowych, estetycznych). „Smutek w tropikach” jest więc powieścią błahą i poważną zarazem. Świadectwem, że za śmiechem kryje się smutek, a za blichtrem doświadczenie odmieńczości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz