
Liczba stron: 589
Oprawa: twarda
Premiera: 24 kwietnia 2019 r.
„Ocalisz życie, może swoje własne. Opowiadania
zebrane” to blisko sześćset stronicowy zbiór, który gwarantuje czytelnikowi
wyjątkową lekturę. Ta forma literacka, jest ulubionym gatunkiem zmarłej 55 lat
temu amerykańskiej autorki. To w tych kompozycjach osiąga perfekcję i
oryginalność, rozumianą przeze mnie nie tylko jako wynikowa poruszanej
tematyki, ale także proponowanej struktury, która wodzić będzie czytelnika
każdorazowo za nos, aż do niespodziewanego zakończenia. Te 31 ułożonych
chronologicznie opowiadań, daje nam możliwość poznania warsztatu twórczego
autorki, pozwala też na podjęcie analizy rozwoju umiejętności literackich – od
pierwszych, jeszcze niedoskonałych prób tworzonych w okresie studenckim, aż po
dużo dojrzalsze narracje, gdzie coraz częściej pojawiają się takie tematy jak
śmierć, religia, starzenie się.
Flannery O’Connor kreuje mikroświaty przesiąknięte
żywiołem eschatologicznym, ale splata je w ciekawy sposób z żywiołem życia, z
egzystencją ludzi żyjących w czasach, gdy majstrowie pracowali za nocleg w
starym aucie, a do ślubu z córką zachęcano proponując najgłębszą w okolicy
studnię. Jej proza wyrasta, a może lepiej powiedzieć inicjuje, tradycję literatury
z Południa Stanów Zjednoczonych. Stawianie jej obok Trumana Capote, Carsona
McCullersa czy Williama Faulknera nie jest przesadne, chociaż dorobek O’Connor
jest skromniejszy, biorąc pod uwagę zastosowaną formę. Interesuje ją wszystko
to, co ówcześnie wyznaczało ramy życia społeczno-politycznego tego miejsca: segregacja
rasowa, wiara w Boga, oschłość i czysto ludzka, głęboko zakorzeniona złość.
Bohaterowie O’Connor są skrzywieni, pokurczeni wewnętrznym zepsuciem. To
przypadkowe złote rączki, które podejmą każdy nieetyczny wybieg, byleby wydusić
od samotnej kobiety trochę grosza; dzieci, które bez skrupułów będą kłamać i
postępować wbrew woli rodziców; miastowi, którzy uciekają na wieś, by zobaczyć prosty
i czysty świat, zamiast niego znajduję jednak namiastkę piekła. Są więc to
osoby wiecznie znajdujące się nie na miejscu, nieprzystające do otaczających
ich rzeczywistości. Ich problemy są bardzo różne: nietolerancja, snobizm,
religijny fanatyzm, ciemnota. Można powiedzieć, że nie są to typy osób, o
których chciałoby się czytać. I być może dlatego, poznaje się ich historię z
takim zainteresowaniem.
Mam wrażenie, że Flannery O’Connor projektuje swoje
opowiadania jako zalążki większych treści, układa je w tematyczne segmenty,
których problematykę sygnalizują znaczące tytuły, jak na przykład „Sztuczny
Murzy”, „Poczciwi wiejscy ludzie”, „Kulawi wejdą pierwsi”. Zawartość
intelektualna zbioru bywa trudna, ale autorka znalazła dla niej stylistycznie
przejrzystą, bo opartą na codziennym języku formę. Refleksyjność wyrasta tu
naturalnie z materii życia, całkowicie potwierdza swe zakotwiczenie w naturze
człowieka. W tych wszystkich niegasnących, odradzających się w społeczeństwie
stanach niepewności. Świat O’Connor przesiąknięty jest cywilizacyjną zgnilizną
wynikającą z odmienności. Zestawia pełnych ufności i wiary we
własną czystość moralną ludzi z tymi, którzy tej dobroci nie posiadają. Te
wszystkie konfrontacje kończą się w podobny sposób - pierwsi upadają. Jest w tym oczywiście trochę
przejaskrawienia, artystyczne maskowanie, które ma za zadanie wywołać wstrząs,
skłaniający czytelnika do dalszej kontemplacji problemu. Bo czasami to właśnie
w krzywym zwierciadle lepiej odbija się sedno człowieczeństwa.
Polubiłem ten okropny świat bez nadziei, te
odległe czasowo miejsca i postaci, tą ciągłą walkę dobra ze złem, gdzie wygrany
może być tylko jeden. Przypomniałem sobie także, czym jest autorska wizja
tematyki tolerancji. To, że każdy może mówić swoim prostym i pełnym błędów
językiem i ze właśnie w tym tkwi rzetelność dzieła literackiego, w tym
dokładnym odwzorowaniu prowincji. „Ocalisz życie, może swoje własne. Opowiadania
zebrane” to proza pełna humanizmu, wartościowych szczegółów, odmienności,
różnych punktów widzenia. Taka książka, która nie tyle szokuje, co po prostu
oburza, razi bezwzględnością i chłodnym przekazem. Mimo odczucia silnego
dyskomfortu, nie pozostałem obojętny, a to chyba najlepsza rekomendacja.
Mimo, iż nie przepadam za opowiadaniami. Właściwie to skończyłam juz z ich czytaniem, to jednak na te bym się skusiła.
OdpowiedzUsuń